[*]
Wczoraj zginęła moja koleżanka z klasy, więcej na ten temat można przeczytać tutaj. Starałem się być dzisiaj twardy, ale jak zobaczyłem te 20 zapłakanych dziewczyn nie wytrzymałem. Pierwsza lekcja, Pani dyrektor i wychowawczyni, słychać że ledwo coś mówią, to było straszne, potem poszliśmy klasą do kościoła, godzina z wychowawcą, godzina z psychologiem i do domu. Przez cały tydzień jesteśmy zwolnieni z prac, sprawdzianów, nikt nas nie pyta. Nikt nic nie wie, nikt nie wie co myśleć, dziś wszyscy byliśmy ubrani na czarno. Ale co to da? Przez takiego 20 letniego gówniarza Sandry już nie ma i jej nie będzie. W piątek była, śmiała się, odpowiadała z matmy, dostała 3, a w poniedziałek? Już jej nie ma i nie będzie. Jeszcze niedawno przy omawianiu “Lalki” Prusa przy omawianiu motywu wielkiego lalkarza zaprezentowała swój ołówek z lalką, nikt nie wiedział że wielki lalkarz je taki trik wywinie. Nie tak dawno na polskim jak ją wychowawczyni poprosiła do siebie ona wstała i tym swoim tonem “ojej, a co takiego złego zrobiłam”. Jak to dziś trafnie powiedział Koniu, Sandry nie dało się nie zauważyć. I może ten wypadek to też była jej wina, nie powinna wsiadać do samochodu, ale to i tak nie zmienia faktu że to ten koleś prowadził, że nie miał prawa jazdy i był pod wpływem alkoholu. I nic nie zmieni faktu że jej już nie i nie będzie. Została po niej tylko pustka, oraz wspomnienia, piękne, takie jaka była Sandra.
