heh
Uwaga mam dobrą wiadomość, chwilowo z powodu moich pięknych ocen a co za tym idzie szlabanu na kompa, będę pisał mniej:P/
Ubewzładniony Kaczor
Jak podają wszystkie większe dzienniki, Kaczor N.1 złamał sonie skrzydło, oczywiście od razu go odwiezieono do weterynarza i po szybkim złożeniu skrzydła i był gotowy do dalszej pracy jako Imperator nad państwem. Znowu sie powiększą wydatki, bo znowu trzeba będzie latać helikopterami itp.
Co jest w tym wszystkim zastanawiające ów nieszczęśliwy wypadek się zdarzył w drodze do kościoła, może to jakiś znak od Boga jego Ojca Tadeusza, ze poparcie od niego traci.
Moja nowa koszulka
Otóż ostatnio sprawiłem sobie nową koszulkę. Kupił ją drużynowy znajomemu, ale okazała się za mała, więc chętnie ją odprzedał komuś w drużynie, padło na mnie. Jestem piąta osoba w drużynie, która jest człowiekiem z lasu.
Update:
Ja w koszulce

Siewca wiatru
Książka dzieje się w niebie. Początek jest bardzo historyczny, kiedy to aniołowie po walce z Antykreatorem(przeciwieństwem Boga) spokojnie sobie budują kosmos. Spokojny zapieprz przerywa im kolejny atak cienie, w którym to bohaterem okazuje się jeden ze stworzonych, Anioł Miecza Daimon Frey. Używa on specjalnych kluczy, łamiąc zakaz, do zamknięcia bramy i tym samym pozbycia sie niebezpieczeństwa. Oczywiście, ze anioły nie są wspaniałe, od razu jest obarczony za zabicie 3 aniołów skazany na śmierć. Egzekucja zostaje wykonana, tylko jest jedno małe ale, po egzekucji, Bóg go wskrzesza i robi Abbandonem, Aniołem Zagłady, Burzycielem Starego Porządku, Tańczących na Zgliszczach. Potem akcja dzieje się już trochę później, rok coś koło 2000, czasy nam współczesne. Przez ten czas Archaniołowie obalili starych eonów, sami przejęli władze, potem wojna domowa wywołana przez Lucyfera itp itd. Tylko jest jedno ale, w pewnym momencie Pan odszedł. Ot tak po prostu, poszedł sobie. Archaniołowie strzegą tej tajemnicy przed wszystkimi, aby ja zachować sprzymierzyli się też z Głębinowcami (czyli zgrają Lucyfera). Spokojne życie zakłóca zaginięcie księgi, a wszytki znaki wskazują ponowne przyjście Antykreatora.
Etang
Otóż nie każdy ma “szczęście” żyć na “ziemiach odzyskanych” jakimi są Prusy Wschodnie. A tym bardziej niewielu nikt nie ma “szczęścia” żyć w jakże pięknym mieście jakim jest Morąg. Dziś miasto brzydkie, zaniedbane, pełne chwały budownictwa socrealistycznego, czyli bloków z płyt. Jako ze przed drugą wojną światową (dzięki Bogu) niemcy płyt nie znali, miasto było dużo ładniejsze, chciało się w nim żyć. Dojście do tego wniosku, pomogła mi strona mojego nauczyciela informatyki z gimnazjum, pana Andrzeja Kozicza. Strona się nazywa Etang.
Moje ulubione porównania to:
Zapraszam do oglądania
Chwała korekcie
Od początku tamtego roku szkolnego składam gazetkę szkolną. Dzięki temu przynajmniej raz w miesiącu mam zajęty wieczór. Przy ostatnim numerze tak jakoś się złożyło, że zostało mi za dużo miejsca. I trzeba było coś wsadzić na te wolne miejsce. No cóż, nie zostaje nic innego jak napisać krótki artykuł. Jako, że wczoraj mój umysł normlanie nie pracował padło na krótki tekst o blogach.
Nie tylko dla nastolatek
Jeszcze kilka lat temu, nie mieć bloga to było odstępstwo od normy, wszyscy mieli, serwisy oferujące tą usługą rosły jak grzyby po deszczu. Jakże popularne były „słitaski blogaski”, gdzie na odszyfrowanie 5 zdaniowej notki potrzebna była bita godzina, a z językiem miały one tyle wspólnego co matematyka z naukami humanistycznymi. Dziś już popularność spada, oczywiście dalej powstają blogi kolejnych ekshibicjonistów emocjonalnych, na szczęście coraz mniej. Plusy dostrzegli też użytkownicy komputerów, w szczególności miłośnicy systemów open souercowych. W dobrym tonie jest żeby dystrybucje LInuksa, lub inne większe programy miały swoje własne planety (zbiory blogów). Zamieszczane są tam poradniki, informacje o postępach w rozwoju projektu, nowościach. Oczywiście nie są one zamieszczane na serwisach typuOnet lub Tenbit. Duża część z powodu korzystania z jabbera zamiast z gg wybiera joggera (www.jogger.pl), ludzie chcący zachować wysoki poziom wybierają zamkniętą w elitarnym gronie jabbe (www.jabba.pl). Coraz większa popularność zdobywa też wordpress, za darmo hostingowany na www.wordpress.com lub na zainstalowany na którymś z darmowych serwerów. Co za tym rozwojem idzie, powstają też takie serwisy jak Dziesięć Przykazań (www.10przykazan.com) lub Wykop (www.wykop.pl). Ja przetestowałem wszytkie 3 silniki blogowe, i jak na razie najbardziej do gustu przypadł mi wordpress, duża możliwość konfiguracji, mogący być rozszerzana wtyczkami, skórek których tez jest pełno, dzięki temu każdy blog jest indywidualny i nie ma on nic z blogami, gdzie x się użaka nad tym jaka ona gruba, y że jej żaden chłopak nie chce, a z wymyśla sobie że jest w ciąży i ma 11 lat.
Tak o to wygląda oryginał, jako że w korekcie robi mój kolega z ławki, szybkie przesłanie tekstu na gg, 10 min i tekst sprawdzony. Efekt pracy Kuby wygląda tak:
Nie tylko dla nastolatek
Jeszcze kilka lat temu nie posiadanie bloga było odstępstwem od normy. Wszyscy je mieli. Serwisy oferujące tę usługę rosły jak grzyby po deszczu. Jakże popularne były „słitaski blogaski”, gdzie na odszyfrowanie 5 zdaniowej notki potrzebna była bita godzina, a z językiem miały one tyle wspólnego, co matematyka z naukami humanistycznymi. Dziś już popularność spada. Oczywiście, dalej powstają blogi kolejnych ekshibicjonistów emocjonalnych, na szczęście coraz mniej. Plusy dostrzegli też użytkownicy komputerów, w szczególności miłośnicy systemów open sourceowych. W dobrym tonie jest, żeby dystrybucje Linuxa, lub inne większe programy, miały swoje własne planety (zbiory blogów). Zamieszczane są tam poradniki, informacje o postępach w rozwoju projektu,nowościach. Oczywiście, nie istnieją w serwisach typu Onet lub Tenbit. Duża część uzytkowników z powodu korzystania z jabbera zamiast gg wybiera joggera (www.jogger.pl), ludzie chcący zachować wysoki poziom wybierają zamkniętą w elitarnym gronie jabbę (www.jabba.pl). Coraz większą popularność zdobywa też wordpress - za darmo hostingowany na www.wordpress.com lub zainstalowany na którymś z darmowych serwerów. Powstają również takie serwisy jak Dziesięć Przykazań (www.10przykazan.com) lub Wykop (www.wykop.pl). Przetestowałem wszystkie 3 silniki blogowe. Jak narazie, najbardziej do gustu przypadł mi wordpress (wiele możliwości konfiguracji, może być rozszerzony wtyczkami, ogromną ilością skórek). Dzięki temu każdy blog jest indywidualny, unikatowy i nie ma nic wspólnego z blogami, gdzie pani X użala się nad swoją tuszą, a pani Y nad problemami nastoletniej miłości…
KDE 3.5.6
Od kilku dni, robiąc emerge –sync zauważyłem przewijające się ebuildy z nową wersją kde. Dzisiaj jak zdążyła obwieścić większość serwisów poświęconych linuksowi oficjalnie ogłoszono wydanie nowej wersji KDE. Poprawiono kilka bugów, dodano kilka usprawnień do programów uaktualniono pakiety językowe. Jestem niezwykle rad z tej wiadomości, jeszcze przede mną ściągnięcie tych 180mb potem kompilacja, i mogę się cieszyć wersją 3.5.6. Za tydzień powinienem sie podzielić wrażeniami ;).
Plotki niosą że w feisty jest już w repozytoriach, więc jakby ktoś był tak miły, i powiedział jakie są zauważalne zmiany byłbym niezwykle wdzięczny.
…
Wczoraj byłem na pogrzebie. Brak słów, msza straszna, na cmentarzu jeszcze gorzej. Elementem groteski w tym wszystkim były panie, które weszły do autobusu zarezerwowanego dla szkoły i jeszcze się oburzyły jak im się zwróciło uwagę. Powiedziały że pani pedagog jest niewychowana i potem też taka rośnie młodzież. Ciekawe gdzie pani miały oczy, jak przy wejściu do autobusu wisiała kartka. Nie ma to jak umiejętność zachowania się w odpowienich momentach, oraz umiejętność czytania. Można by pomyśleć, że 3/4 polaków nie umie czytać.
[*][*]
Dzień się zapowiadał dużo lepiej niż poprzedni. Na 1 godzinie odrabiamy na historii chemię sprzed tygodnia. Dziewczyny trzymają się dzielnie, do momentu. Jakieś 20 po ósmej wpadły dziewczyny z samorządu (inicjatywa własna jak się dowiedziałem z wiarygodnych źródeł) rozdawać czarne wstążki. I może to by było jakoś do przeżycia, gdyby nie to że nasze drogie młodsze koleżanki obwieściły nam to jakby roznosiły cukierki na mikołajki, uśmiechnięte wchodzą i ” Dzień dobry my byśmy chciały rozdać wstążeczki”. Wyszły i już do końca lekcji nikt się nie odezwał, razem z nauczycielką.
Kolejna była lekcja łaciny z księdzem, Najpierw modlitwa za duszę koleżanki i zaczął z nami rozmawiać. Oczywiście powiedział co wiara katolicka mówi o śmierci, że tam jest lepiej, potem o tym jak wygląda pogrzeb i tak dalej, wiadomo jak to ksiądz. Lekcja geografii-piszemy zaległy sprawdzian, pani profesor była tak miła i pozwoliła nam pisać w grupach, złapałem 5(dawno już sie nie udało).
Lekcja polskiego-tego baliśmy się najbardziej, profesorka bardzo lubiła Sandrę, wczoraj się z nią nie widzieliśmy. Na początku opowiedziała nam historię ze swojego życia, potem przeszliśmy do omawiania (o ironie) “Zbrodni i kary”. Marysia tylko kilka razy wtrąciła słowo o Sandrze, wspomniała o pustym miejscu w pierwszej ławce.
Kolejną lekcję mieliśmy z naszą ulubioną nauczycielką. Jak to ładnie skomentowała koleżanka “Nawet jakby Marian umarł (jej syn, chodzi z nami do klasy) to ona by lekcje poprowadziła”-nic dodać, nic ująć. Potem chemia znowu, nauczycielka musiała coś pouzupełniać więc mieliśmy luzik. Teraz siedzę i pisze tę notkę.
W szkole trochę głupio się czułem, podejrzewam zresztą, że tak jak cała klasa, naokoło wszyscy szczęśliwi, tak naprawdę mają w dupie to, żarty, a u nas stypa. Cytując koleżankę, jak w zoo. Dobijająca gazetka na korytarzu, czarny materiał, jej imie, zdjęcie, data urodzenia i zgonu. Głupie uczucie, ty tutaj cierpisz, a w koło świat normalny, nic nie zauważa, nie licząc ludzi w sklepie którzy wymyślają tysiąc różnych wersji…
[*]
Wczoraj zginęła moja koleżanka z klasy, więcej na ten temat można przeczytać tutaj. Starałem się być dzisiaj twardy, ale jak zobaczyłem te 20 zapłakanych dziewczyn nie wytrzymałem. Pierwsza lekcja, Pani dyrektor i wychowawczyni, słychać że ledwo coś mówią, to było straszne, potem poszliśmy klasą do kościoła, godzina z wychowawcą, godzina z psychologiem i do domu. Przez cały tydzień jesteśmy zwolnieni z prac, sprawdzianów, nikt nas nie pyta. Nikt nic nie wie, nikt nie wie co myśleć, dziś wszyscy byliśmy ubrani na czarno. Ale co to da? Przez takiego 20 letniego gówniarza Sandry już nie ma i jej nie będzie. W piątek była, śmiała się, odpowiadała z matmy, dostała 3, a w poniedziałek? Już jej nie ma i nie będzie. Jeszcze niedawno przy omawianiu “Lalki” Prusa przy omawianiu motywu wielkiego lalkarza zaprezentowała swój ołówek z lalką, nikt nie wiedział że wielki lalkarz je taki trik wywinie. Nie tak dawno na polskim jak ją wychowawczyni poprosiła do siebie ona wstała i tym swoim tonem “ojej, a co takiego złego zrobiłam”. Jak to dziś trafnie powiedział Koniu, Sandry nie dało się nie zauważyć. I może ten wypadek to też była jej wina, nie powinna wsiadać do samochodu, ale to i tak nie zmienia faktu że to ten koleś prowadził, że nie miał prawa jazdy i był pod wpływem alkoholu. I nic nie zmieni faktu że jej już nie i nie będzie. Została po niej tylko pustka, oraz wspomnienia, piękne, takie jaka była Sandra.